Sztokholm: szybki wypad na weekend

Może i zaszłości historyczne nie pomagają nam w tym, to jednak coraz większą sympatią i turystycznym zainteresowaniem nasi rodacy zaczynają darzyć Szwecję. Mieliśmy już dla Was dosyć ekstremalną propozycję spędzenia tam czasu, tym razem jednak chcemy Was zabrać w zupełnie inną podróż. Wędrować będziemy meandrami stolicy – Sztokholm staje przed Wami otworem!

Sztokholm to oczywiście największe miasto Szwecji, centrum kulturalne i logistyczne całego kraju, w którym zbiegają się wszystkie handlowe trakty, a to za sprawą jednego z najnowocześniejszych portów.

Legendarna historia

Jego historia sięga aż do legendarnych czasów staroskandynwskich. Pierwsze wzmianki pojawiają się we wczesnych sagach, gdzie figurowało jako Agnafit. Od samego początku było łączone z mitologicznym królem szwedzkim, Agne. Pierwszy raz Sztokholm pojawia się w dokumentach w roku 1252, kiedy to kopalnie w Bergslagen uczyniły z niego ważny ośrodek handlu żelazem. Za założyciela uważany jest jarl Birger Magnusson. Największy rozwój miasta rozpoczął się w XIII wieku od części zwanej dzisiaj Gamla Stan – Stare Miasto. Stolicą Szwedów Sztokholm stał się w roku 1436.

Nazwa miasta pochodzi najprawdopodobniej od słów stock – pień, pal, belka i holme – wyspa, wysepka, co ma odzwierciedlenie w jego geografii: położone jest w środkowej części kraju na 14 wyspach, które połączone są ze sobą 53 mostami oraz lądzie stałym nad zatoką Saltsjön (Morze Bałtyckie) i jeziorem Melar (szw. Mälaren) wraz z łączącą je cieśniną Norrström. Cały obszar stołeczny Sztokholmu obejmuje m.in. archipelag sztokholmski, czyli 24 000 (!) wysp, wysepek i skał przybrzeżnych.

Sztokholm, czyli Wenecja Północy

Całkowity obszar miasta to prawie 190 km2, z czego tylko trzecia część obejmuje teren zabudowany – reszta to woda, lasy i parki. Specyfika ukształtowania terenu, ale też przepiękna architektura sprawiają, że do Sztokholmu przylgnęła łatka Wenecji Północy, która wydaje się bardzo uzasadniona. Kolejnym argumentem ku temu jest fakt, że również w Sztokholmie atrakcji jest bez liku.

Warto tam zwiedzić Pałac Królewski, czyli Kungliga Slottet. Znajduje się on oczywiście na Gamla Stan i podczas nieobecności króla jest otwarty dla turystów. Co ciekawe, dzieje się tak stosunkowo często, ponieważ monarcha zwykł mieszkać w innym sztokholmskim pałacu – Drottingholm.

W Kungliga Slottet można obejrzeć m.in. bogato wyposażone apartamenty, skarbiec królewski z kolekcją koron i symboli szwedzkiej monarchii, czy też królewską zbrojownię. Za wstęp dorośli zapłacą 120 koron, studenci połowę tej ceny, dzieci i młodzież w wieku do 17 lat zwiedzą pałac za darmo.

Innym symbolem miasta jest Stadshuset, czyli wzniesiony w 1923 roku miejski ratusz. Inspiracją dla autora projektu, Ragnara Ȍstberga, stał się wenecki Pałac Dożów (znów nawiązanie do Wenecji). Jego najbardziej charakterystyczna część to pojawiająca się na licznych widokówkach 106-metrowa wieża, na której znajduje się czynny od maja do września punkt widokowy. Dość wspomnieć, że w ratuszu odbywają się m.in. przyjęcia na cześć laureatów Nagrody Nobla, więc można spotkać tam osobistości z całego świata.

Łącznie w Sztokholmie działa ok. 200 muzeów. Z myślą o osobach, które chciałyby odwiedzić choć część z nich miasto przygotowało tak zwaną Stockholm Card. Uprawnia ona do jednorazowej wizyty w 75 muzeach oraz darmowego korzystania z komunikacji miejskiej. Jednodniowa karta kosztuje 525 koron, pięciodniowa – 1095 koron. Oczywiście opcji czasowych jest zdecydowanie więcej i, planując wyjazd do Sztokholmu, naprawdę warto się z nią zapoznać. Jeśli nie będziecie chcieli korzystać z transportu miejskiego, to Sztokholm wtedy najlepiej zwiedzać na rowerze. Infrastruktura jest świetnie rozwinięta, a dodatkowo unikniecie korków i dość sporych kosztów parkingowych – to tylko taka przestroga, gdybyście chcieli korzystać z auta.

Ach te Sztokholm i jego noclegi…

Jedynym mankamentem mogą wydawać się w Sztokholmie noclegi. Są one w Szwecji dość drogie, nawet w hostelach. Dla tych, którym portfele na to pozwalają, Sztokholm przygotował miejsca w naprawdę niezwykłych miejscach. Weźmy na to Anedin Hostel. Znajduje się on na statku cumującym w pobliżu Pałacu Królewskiego. Dysponuje on 140 pokojami rozsianymi na pięciu piętrach. Pod koniec maja za standardową kabinę z dwoma łóżkami trzeba zapłacić 598 koron. Żeby obniżyć koszt naszego wyjazdu można skorzystać z couchsurfingu lub poszukać dobrej oferty na różnych portalach typu booking.com czy airbnb

Nie ma jednak co zwlekać – przygoda czeka! Ogarniamy kalendarz, finanse, zbieramy dobrą ekipę – i w drogę!

Udostępnij

3 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *